Icke

It's ALL bollocks - yes, ALL of it.

David Icke

czwartek, 19 lipca 2012

ZAPCHANY ODKURZACZ

Zostawic rodzine na dzien samych i co?
Zapchany odkurzacz!!!
Czego to sie nie nasluchalam, ze taniocha, tandeta i do smieci (no do smieci przeciez...)
Rodzinie zachcialo sie odkurzyc samochod.
Rodzina wziela odkurzacz, odpowiedzialnosc spadla na Gabriela, ktory znienacka stal sie Glownym Odkurzajacym (czyli Odkurzaczem) i...
Ponoc przestal dzielac.
Rodzina udala sie na internet (zrodlo wszechwiedzy na kazdy temat). Tam naczytala sie, ze odkurzacz to smiec, tandeta i taniocha (od innych uzytkownikow), czego ja sie dowiedzialam po przyjsciu do domu.
Odkurzacz sie sam wylaczyl.
Dzieci jadly fistaszki w pokoju (czy wiecie jak wyglada dywan potem???).
Kot zgubil mnostwo pierza (czy wiecie jakie futro ma Fizzy?).
Wiekszosc jadla jak swinki.
Trzeba odkurzyc, a nawet miotly nie ma, bo wyniesiona do remontu.
Wiec chcac nie chcac rozsrubowalam odkurzacz.
Oto co bylo w rurze:
kasztan, sruba (calkiem dluga!!!) i slomka i papier od slomki. I mnostwo smiecia, ktore nie mialo jak do odkurzacza wlezc.

A teraz powazne pytanie: czy inni uzytkownicy z internetu tez nie wiedzieli co odkurzali? A moze mysleli ze magicznie jak juz to wlezie do rury to sie zmniejsza???

A to odkurzacz  w trakcie operacji:
I udalo mi sie go zlozyc ponownie. I nawet srubek nie zostalo.

Niech zyja przyjazne urzadzenia domowe! Odkurzacze, pralki, tostery i gazowki! Czesc im i chwala, i byle w niepowolane rece nie wpadly.


niedziela, 24 czerwca 2012

Z ostatniej minuty z wyscigow Lightning Mcqueena:

Gotuja sie do startu...

Ruszyli!!!

...i tak jezdza w kolko juz od wczoraj...


sobota, 23 czerwca 2012

"Charlie and the Chocolate Factory"
Charlie (po znalezieniu zlotego biletu, ktory pozwolilby mu zobaczyc fabryke czekolady Willego Wonki, do swych rodzicow i dziadkow, rezygnuje z niego na rzecz pieniedzy):
We need the money more than we need the chocolate.
Dziadek: Young man, come here.
There's plenty of money out there. They print more every day. But this ticket... there's only five of them in the whole world... and that's all there's ever going to be. Only a dummy would give this up for something as common as money.
      Are you a dummy?

niedziela, 17 czerwca 2012

Niedzielny wieczor. Cisza. Powoli robi sie ciemno. Dzis dzien ojca w Kanadzie. Jakies rozmowy daleko, ptaki jeszcze gadaja wieczorowa pora, ma byc deszcz w nocy, i to sie wyczuwa.
Ogrod w kwitnieniu, troche zarosniety, troche nieuporzadkowany, rowery przy garazu, doniczki jedne na drugiej troche poskladane, troche nie, basen przewrocony czeka na zdrowszych uzytkownikow. I tak gdy wspomina sie dziecinstwo - najlepsze byly te krzaczne zakamarki, niedokonczone budowy, wykopane bunkry, w ktorych uczylo sie "Wierze w Boga" (ostatecznie sily wyzsze kazaly zasypac, ze moze nas tam pogrzebac), kury, robaki, stawy, dzikosc i przygoda dostepna za kazdym rogiem. I dlatego niech ten ogrod tu zostanie taki niedokonczony, z nie do konca przystrzyzona trawa, z mleczem kwitnacym i zbyt duza iloscia miety i melisy, i zbyt duza iloscia rowerow. Co beda moje dzieci wspominac z dziecinstwa, i wszystkie inne z pokolenia po 2000 roku? Ipady, DSy, i gry juz nawet nie na komputerze, ale na systemach o ktorych nie mam zielonego pojecia. Dlatego gdy czytalam ksiazke "Fikolki na trzepaku", co dostalam od Kasi, to mi sie cieplo robilo i przyjemnie, i pytanie - czy ktos nie z tej ery ksiazke zrozumie?

I trzeba klasc dzieci spac, bo calkiem wsiakna w komputer (roblox - i kto przezyje tsunami?).
I jutro poniedzialek.
Co ciekawego przyniesie jutro?
Pozdrowienia.

Z wycieczki do Ogrodow Botanicznych w Burlington

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Z opowiesci z Dzikiego Zachodu:
-Pau!!!
-Pau!
Gabriel: I shot you!!!
Michael: I shot you first, remember?!
Gabriel: But I came back to life.
(rzeczywiscie dzialo sie to w okolicach Wielkiejnocy...)


                                          Jak sie nie strzelaja, to tak wygladaja





niedziela, 10 czerwca 2012

Czerwiec... mmmm... truskawki.... (to czemu wcinam popcorn do cholery?)
Koniec roku szkolnego wkrotce... wakacje... maliny.... itepe, itede... eh...

Wracajac do truskawek: w Hamilton na rynku farmerskim (w samym centrum obok biblioteki) wlasnie sprzedaja, bo sezon sie zaczal. 5 dolarow taki pojemniczek (nie wiem ile tam jest, ale moze do pol kilograma), wiec kuplismy szesc za 22 dolary (wiecej to znizka). Truskawki fenomenalne. Warto caly rok na taki smakolyk czekac. I oczywiscie niektorzy pamietali ze truskawki dobrze sie je z makaronem i z cukrem oczywiscie. Wiec ugotowalam makaron, podusilam truskawki (po cukier trzeba bylo jechac, bo okazalo sie, ze nie ma), posypalam cukrem, wymieszalam i zawolalam dziatwe. Przyszedl Jedrek i mowi: milk, milk, milk... Dopiero po chwili zrozumialam co mowi, ze mleka chcial dolac, wiec mu mowie zeby sprobowal. Jedrek zawsze sprobuje, wiec i tym razem, choc troche z wahaniem, sprobowal. I mowi, z jedzeniem w buzi: Ooo, I know what you mean! Michal slyszal historie z mlekiem i tez zapragnal dolac do truskawek mleka, a Jedrek mowi: Just try it! I Michal sprobowal i juz tylko jadl. I Gabrys zaraz przyszedl i musze powiedziec, ze dawno nie bylo tak cicho w domu...

A jak kupilismy truskawki to od razu zabralam ich do ogrodow botanicznych. I oto co tam zobaczylismy:

Krolik, co wcale sie nie bal

Sucha zaba, w norce pod drzewem

Eastern gartersnake, bardzo przyjazny





piątek, 25 maja 2012

Nie rozgryzlam jeszcze jak to zrobic, zeby normalnie sie zdjecia wklejaly. Na poprzednim poscie wiecej wlezc nie chcialy, wiec kontynuuje tutaj:





Tak to bylo na plazach Zanzibaru!!!